Bogusława Lesińska (Montana)

Zaawansowany III
Berkano-Ranch
Redaktor strony stadniny

KONIE są moją pasją i życiem towarzyszą mi od dawna i mam nadzieję, że będzie tak do końca. Dzięki nim nauczyłam się cierpliwości i wyrozumiałości są moimi największymi nauczycielami. Praca z końmi daje mi nadzieję, że jestem właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Jestem ujeżdżaczką ,hodowcą i instruktorem. Kim bardziej? Kto to wie. Koń zapewnia mi wszystko czego pragnę: WOLNOŚĆ,WŁÓCZĘGĘ i POEZJĘ.

13 - subskrybentów
śledź mój blog!

maj 13, 2011

Majowy trening


O poranku idę do stajni, resztki nocnej senności umykają pod wpływem porannego chłodu. Mocna szatańsko kawa sączy się w żyły, a intensywny zapach bzów unosi się nad moją głową odprowadzając mnie do samych wrót stajni. Kocham majowy czas, to najlepszy moment na treningi. Jest wystarczająco ciepło, a zbyt mocny żar lata dopiero przed nami. Lato zmusi swoja temperaturą do wczesnoporannej pracy z końmi. Póki co jest wystarczająco ciepło i mamy pełne ręce roboty, czas aby podtrenować kilka nas...

czytaj więcej 1

styczeń 09, 2011

Sylwester


Śnieg skrzypiał pod kopytami na niebie świeciły gwiazdy. Koń stąpał czujnie po śliskiej nawierzchni leśnej drogi. Gdzieś daleko, za lasem szczekały psy, jakby chciały przekazać sobie nocne nowinki. Koń zatrzymywał się i czujnie podnosił głowę. Zamarł przez chwile w bezruchu, napięte uszy chwytały chciwie napływające dźwięki. Za ścianą czerni lasu, ludzie w swoich ciepłych, bezpiecznych domostwach oczekiwali nadejścia Nowego Roku. Z nadzieją spoglądali na zegar i wolno płynące minuty zbliżające...

czytaj więcej 3 1

październik 05, 2010

Kasztanka


Dawno temu dostałam jesienią do treningu pewną klacz, ponieważ była kasztanowata należało się spodziewać kłopotów, bo jak wiadomo kasztan to "huncwot", czyli drań. Była ciekawie umaszczona i chociaż nie lubię kasztanów barwa w tym przypadku była intrygująca, miedziana i połyskliwa, nasycona. Po prostu piękna. Na domiar wszystkiego natura okazała się dobrotliwa i dodała o kilka tonów ciemniejszą falującą grzywę. Znam poczynania natury i dobrze wiem, że skoro chętnie i hojnie obdarowała zewnętr...

czytaj więcej 1 1

sierpień 17, 2010

Gerbi


Są słowa i obrazy, które zapadają w serce, są też istoty, ludzie i zwierzęta, o których nie sposób zapomnieć. Bywają wieczory, kiedy wspomnienia przybywają pod powieki. Co je przyzywa? Może mgły snujące się nisko nad ziemia, może zapach lasu sosnowego, a może krzyk jastrzębia polującego na tle barwnego wieczornego nieba. Wspomnienia mają w sobie coś z czarów. Z czasem fakty, które wspominamy stają się lekko osnute romantyzmem, tracą realną ostrość, pozostaje najczystrza emocja, to dziwne ukłucie...

czytaj więcej 14 1

zobacz wszystkie wpisy

Do tej pory Blog odwiedziło: 9285 osób!

0.056834